czwartek, 7 czerwca 2012

Bukiety rozdaję ...

... i jestem radosną wichurą zachwytu i szczęścia poety, co zamiast człowiekiem  powinien być wiosną.
Taka jestem właśnie . A ten wiersz idealnie do mnie pasuje. Cały możecie przeczytać w panelu z lewej strony.
Na pewno Wierzyński byłby moją bratnią duszą. 
Tymczasem mija prawie dwa latka od początku mojej przygody z blogowaniem. I - moje życie zmieniło się diametralnie( słowa doktora Pasikonika z "Sztuki Kochania")!
Rozwinęłam moją tfu- rczość, hi , hi.Zmieniłam się mentalnie.  Poznałam wspaniałe osoby. 
Dziękuję Wam ,że JESTEŚCIE. Tak po prostu .
I to nie żaden banał, ale szczera prawda. Ten kto nigdy nie blogował nie zrozumie, może nawet wyśmieje. Może sama nawet bym tak stwierdziła ze 3 lata temu.
A własnie , że tak:)) W grupie siła , wszystko razem przetrwamy, nawet największe smutki i największych trolli.Bo WSPIERAMY SIĘ !! 
Z Wami trudne dni są mniej trudne , a przyjemności potęgują się .
Właśnie!!!
Ostatnio , tak niespodziewanie spotkało mnie kilka takich miłych niespodzianek. 
Np.
Wielki wór cudnych tekstyliów  od Pani Renatki.
Odkrycie Agnieszki  i jej cudownego świata . Koniecznie ją odwiedźcie : 
http://niebieskachata.blogspot.com/
Powrót mojej Mamy z długiego wyjazdu.
Posty Krysi o szydełkowych kwadratach babuni(mam zamiar zgłębić technikę szydełkowania)
http://christina-art.blogspot.com
Odnalezienie malutkiej, bardzo ważnej części do moich ulubionych kolczyków. Zgubiłam w przedpokoju, a odnalazłam po kilku dniach w kuchni, a  odkurzam codziennie .
Tak, jakoś dzieje się w moim życiu, że gdy najmniej się spodziewam lub gdy mam największe smutki , spotykają mnie miłe rzeczy. 
Maj był taką kumulacją pozytywnych wydarzeń.
Skończył się tak niespodziewanie szybko.
Miałam urodziny i świętowałam Dzień Mamy. Szykowałam słodkości na uroczystości komunijne moich sąsiadów, przemalowałam kilka brzydkich krzeseł i jeden stolik.Sadziłam , flancowałam, plewiłam , wyrywałam i odchwaszczałam mój domowy areał, itd, itp.:))


 A teraz  badylki :



rumianki, niezapominajki, lobelia










maki 







 Mój ukochany dyptam ( kwiat Mojżesza)
Te śliczne doniczki z faszyny i mchu dostałam od mojej  naj, naj psiapsiółki - Magdy:))






Jak wspomniałam  , przemalowałam ten stolik.
Kolor to popielaty Bondex.
To będzie taki ogrodowy pomocnik tego lata.











Ten obrusik trafił mi się na ciuszkach.





Moja ulubiona dama.








Krzesła pokażę , gdy już zmienię im obicia.




Zrobiłam taki tort komunijny- mój debiut średnio udany





Razem z Mamą kupiłyśmy sobie takie buciki. Mama błękitne , a ja granatowe.
Szalenie nam się podobają, a Wam ?

















Kupiłam taką  wisząco-pnącą roślinkę,  tunbergię. Czy macie doświadczenia w jej pielęgnacji? Na razie stoi w domu, bo na dworze bardzo zimno i pada deszcz.  A wyczytałam w necie, że nie lubi zimna i opadów.






I na koniec moje ostatnie "klamociarskie " trafienie  - dwa stojaki na biżuterię, komplet za dychę.Kupiłam z myślą o przemalowaniu, ale są w doskonałym stanie i w obecnym kolorze  pasują  kolorystycznie do łazienki.Przy okazji cześć mojej biżuterii , tylko część, bo tak w ogóle to niezła ze mnie sroka, hi hi ...









Przypominam jeszcze moim  candy dla Was !
Można się jeszcze zapisywać przez tydzień.
I bardzo , bardzo dziękuję  za ostatnie miłe słowa.Luna - odpiszę Ci w mailu.Renko , dziękuję za podpowiedź , właśnie zbrakło mi tego słowa.
Nie spodziewałam się , że nasz leśny spacer , tak Wam się spodoba.


Buziaki dla wytrwałych do końca tego postu!!
Życzę dużo słońca i optymizmu :))

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Leśną ścieżką tup, tup, tup...

Mały spacer do pobliskiego lasu...


Kwitną łubiny, czarny bez i dzika róża


 Niedawno pojawiła się ta dziwna chatka

 W jeziorku , z powodu ostatniej suszy znacznie opadł poziom wody





 Zaczynają kwitnąć grążele.


 Nad samą wodą dzięcioł wydrążył dziuplę. W środku słychać nawołującego mamę pisklaczka:))


 Gdzie te żabki? wczesną wiosną były ich setki.









 Szczęśliwe dwa pierdusie.



Zbliża się noc, więc pora do domku.