czwartek, 3 lutego 2011

Przesilenie zimowe i trochę wiosny w środku zimy



   Dopadła mnie chandra , może to z powodu tej wszechobecnej zimy. Jestem z natury ciepłolubna i zdecydowanie  lepiej znoszę wysokie upały, niż niskie temperatury. Mam takie lekkie przesilenie zimowe i nawet wypad na giełdę staroci nie naładował mi akumulatorów zadowolenia do końca, euforia trwała raptem 3 dni. A udało mi się upolować na prawdę extra perełki (przynajmniej dla mnie!), ale nie o tym dziś, bo jeszcze nie sfotografowałam  tych nowych- starych  "skorup", jak mawia mój Mąż.
   Dziś  o tym , jak przetrwać Panią Zimę. Przypomniała mi się książka do której zabierałam się już dwa razy  i dwa razy dałam za wygraną, jest to jedna z dwóch książek w moim życiu , które zaczęłam czytać i nie skończyłam. Druga to "Władca Pierścieni" J.R.R. Tolkiena. A dzisiaj  mowa o "Przesileniu zimowym" Rosamundy Pilcher. Może tylko początek nie jest zbyt ciekawy. nie wiem sama. Czy ktoś czytał tą powieść ? Z tyłu książki na okładce są bardzo zachęcające notki z dzienników angielskich.

The Sunday Times:
Ta powieść tak bardzo nas pociąga, ponieważ pisarstwo Pilcher jest ciepłe, szczere i bezpretensjonalne.
To samo mogłabym powiedzieć o mojej ulubionej Tove Jansson, gdy pisała historię Muminków.

The Times:
R. Pilcher wciąż nas czaruje swym uroczym, pogodnym gawędziarstwem.

Daily Express:
Jej geniusz przejawia się w tworzeniu takich postaci, jakie pragniemy poznać .


  Po przeczytaniu tego stwierdzam , że do większości pisarzy można dopasować takie notki, i do tych mniej i bardziej utalentowanych.Czyli to czysty zabieg komercyjny, aby lepiej sprzedać książkę.

Zamarzyła mi się wiosna i kupiłam sobie cebulkowego kwiatuszka, zwanego hiacyntem. Celowo wybrałam, jeszcze całkiem zielonego, aby był ze mną , jak najdłużej i bym mogła obserwować jego rozkwit.Zmieniłam doniczkę, dodałam kokardę i zrobiło się od razu radośniej.






Pozdrawiam cieplutko zimowym Ahoj i do następnego razu !




piątek, 28 stycznia 2011

Różowo - fioletowo , czyli różności dla dziewczynki oraz szydełkowa broszka - kwiat

  Witam serdecznie po dość krótkiej nieobecności, którą spędziłam bardzo kreatywnie. Ogarnęła mnie mania szycia, robienia na drutach , szydełku i dłubania tym podobnych rzeczy. Mój dom wygląda ostatnio, jak szwalnia, istne pobojowisko. Mnie to oczywiście nie przeszkadza, czuję się wśród tych szmatek , jak ryba w wodzie, ale niestety jest Mąż, który nie może się doczekać końca tego chwilowego przypływu mojej weny twórczej -czasem robi mi jakieś dziwne uwagi. Nie rozumiem go ...hm....
  Dzisiaj chciałam Wam pokazać zapowiadany komplet zimowy - czapka plus szalik w tonacji fiołkowej dla pewnej Dziewczynki. Nie mogłam wcześniej , bo jej Mama podczytuje Magiczny Zakątek, a to był prezent.
 Dzisiaj się spotkałyśmy, a więc oto on. Zostało mi jeszcze włóczki, na pewno się nie zmarnuje.





Uszyłam także moje pierwsze literki . Na wielu polskich blogach i zagranicznych widziałam podobne.Literki są dość duże , ok. 35 cm wysokości . Do wypełnienia użyłam wkładu z poduszki, więc będzie można je prać. W podobny sposób uszłam także serduszko. Moje pierwsze serca pokazywałam Wam tutaj .
Do tej kolekcji uszyłam jeszcze woreczek z cekinowym szlaczkiem. Literki można np. zawiesić na ładnym sznurku przyczepiając je agrafkami. Ja tak właśnie zrobiłam albo można je ustawić na półce lub innym wybranym miejscu.





Najważniejsze , że prezent bardzo się spodobał :)

Oprócz tych rzeczy uszyłam nowe zasłonki do kuchni ( dwa rodzaje ) , lambrekin oraz przerobiłam kilka ubranek dziecięcych , ale o tym wszystkim będzie w następnym poście.
A na koniec chciałam się pochwalić moją najnowszą broszką. Robota ekspresowa  - na szydełku.



Pozdrawiam  cieplutko!
Ahoj !

P.S.
W niedzielę wybieram się na giełdę staroci. Trzymajcie za mnie kciuki, abym coś fajnego znalazła w przystępnej cenie.