W tym wyjątkowym 2012 roku życzę , aby ten rok był dla Was szczęśliwy, by nikogo z Waszych bliskich nie zabrakło przy następnej wieczerzy wigilijnej, by te przepowiednie o końcu świata się nie spełniły (mam nadzieję, że żadna asteroida do nas Ziemian nie zmierza), by udało Wam się dokonać tego, co do tej pory się nie udawało i na koniec najważniejsze - byście żyli w zdrowiu i miłości.
Pięknie dziękuję za wszystkie komentarze, a przede wszystkim życzenia świąteczne, mimo, że nie było mnie w blogowym świecie długo .
Tym bardziej jest mi miło za pamięć :))
Postaram się nadrobić tą moją absencję. Obiecuję!!
A tymczasem trochę moich świątecznych dekoracji.
W tym roku dużo czerwieni i ogólnie to raczej infantylnie, tak by moim dzieciom było miło i radośnie.
Kilka ujęć jednego stołu.
Stroik z srebrnej jodły.
Uszyłam w tym roku mnóstwo takich czerwonych serduszek oraz dwie girlandy z piernikowym ludzikiem .
Osłonkę na wazon zrobiłam na drutach.
W tamtym roku robiłam czapeczkę dla mojego młodszego synka, ale jej nie skończyłam. Miała być w kropki, jak muchomorek.
W tym roku była za mała więc ją dokończyłam , jako ocieplacz .
Udało mi się kupić dwa duże jelonki i lampion serduszko, który podziwiałam u jerzy_nki.
Polowałam na nie od dłuższego czasu.
Fajnie się prezentują w zimowych dekoracjach.
Bardzo ułatwia dekorowanie i przyklejanie.
Zrobiła kilka kul z jodłowych świeczek i bombki-zawieszki z szyszek sosny oraz duże świecące drzewko.
To kolejny bukiet. Ty razem z gałęzi sosny.
Sosna jest bardzo długowieczna, w wazonie.
I kolejny stroik z przepięknego świerku.Jeszcze nie znam jego nazwy. Mąż przyniósł mi kilka gałązek od teścia z ogrodu.
Igły są miękkie, delikatne i pięknie pachną cytryną. Muszę koniecznie nabyć kilka sadzonek tego pięknego drzewka.