czwartek, 3 maja 2012

Skandynawski królik w fotelu:) Ooo !

Dziś zapowiadane przeze mnie zdjęcia fotela, który przywiozłam z ostatnich targów staroci.Był  bardzo zakurzony i ogólnie nieciekawy. Trudno w nim było dostrzec jakikolwiek potencjał.  Pomalowałam go farbą w sprayu - kolor to pastelowa orchidea. Fotelik jest teraz nie do poznania. Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia przed metamorfozą.
W roli modelki, zamówiony skandynawski królik. Mam  nadzieję, że króliczek  spełnił oczekiwania , zarówno Mamy , jak i jej Córeczki. Dodatkowo uszyłam od siebie  jeszcze jedną sukienkę i serduszko.  Pierwsze urodziny to bardzo ważne wydarzenie.Przyznaję się, że pierwszy  raz wyszywałam. Nie liczę tego razu, jak chodziłam do szkoły podstawowej i na technice takie haftowanie było obowiązkowe. Tak mi się to wyszywanie spodobało , że właśnie kończę pewną poduszkę. Rezultaty moich poczynań już niebawem, mam nadzieję Wam  zaprezentować .
Bardzo dziękuję za wszystkie ostatnie komentarze. Bardzo mi miło, że do mnie zaglądacie, choć trwa Wielka Majówka , a przyroda i piękna aura kusi do przesiadywania z dala od domu . 












Pozdrawiam !!


wtorek, 1 maja 2012

Leśne bukieciki , pyszne kokoski i skarby z giełdy staroci

Na początek parę moich bukiecików. W roli głównej wścibski jelonek. Lubię wszelakie badylki w bukiecikach, nawet kwitnący szczypior może być ładną dekoracją. A tu barwinek, zawilce, krzaczki jagódek(zerwane przy często uczęszczanym miejscu, więc nikt by ich i tak nie jadł) oraz już opadająca czeremcha.





Przepyszne, mocno  kokosowe ciasteczka . Przepis pochodzi z zeszytu mojej  Babci.
 Kokoski smakują wyśmienicie(nie przesadzam) . Z żółtek można zrobić lody. Przepis na lody podam kiedy indziej.


 KOKOSKI


1/2 kg wiórek kokosowych
11 białek
700 gram cukru( daję mniej )
1/2 szklanki kaszy manny
2 łyżki stołowe mąki ziemniaczanej ( ewentualnie cały budyń)


Białka ubić z cukrem , dodać kokos, mąkę ziemniaczaną oraz kaszę manną.W oryginale mam zapisane, aby wszystko jeszcze podgrzać do gorąca. Ja  nie podgrzewam tylko od razu nakładam do papilotek i piekę w temp.ok. 160 stopni C.







Nadszedł w końcu czas na moje nowalijki.
Uwielbiam biały serek z duża ilością własnej  rzodkiewki, szczypiorku, sałaty oraz odrobiną naturalnego jogurtu.
Do tego razowy chlebek z masłem. Pycha !!!


Jakiś czas temu dostałam ten piękny obrus z gipiurą od mojej mamusi.




Z giełdy przywiozłam kilka okazów angielskiej porcelany.
Miseczka w poziomki lub też w truskawki- sama nie wiem  i puzderko na łakocie z poziomkami (Wedgwood).









Trafiły mi się także prawie za darmo te niebieskości. 
Filiżanki to Jager. Wzór cebulowy w dwóch stylach , inny na paterze, inny na  filiżankach, ale w sumie razem nieźle się łączą.
Były prawie za darmo i żal mi było ich nie wziąć. 










Na giełdzie trafił mi się świetny szklany klosz. Niestety w domu, wczoraj sama go stłukłam. Nie mogę sobie tego darować :(
Oprócz tego kupiłam także śliczny fotel dla lalek . Sesja zdjęciowa następnym razem.


Cudownym znaleziskiem okazały się dwie książki.
Pierwsza to Królestwo Bajek Ewy Szelburg-Zarembiny z ślicznymi ilustracjami (5 zł).













Najcenniejszym dla mnie znaleziskiem okazała się książka "Kolędowanie na Lubelszczyźnie". Za 10 zł.
Jestem bardzo szczęśliwa z tego zakupu. Egzemplarz ,jak nowy. 
Jest to praca zbiorowa wybitnych naukowców z UMCS, pod redakcją Jerzego Bartmińskiego(były mąż mojej polonistki) i Czesława Hernasa. Książka pełna cennych informacji, pięknych pieśni.Nieocenione źródło wiedzy o naszej regionalnej tradycji kolędowania. Do książki dołączono mapę, na której zaznaczono źródła (czyli osoby) od których pochodzą te informacje.Książka wydana w 1986 roku. Myślę, że w obecnych czasach nikomu , by się nie chciało stworzyć podobnego dzieła. Zresztą osób pamiętających i znających obrzędy ludowe jest co raz mniej. I tak nieubłaganie czas zaciera pamięć o minionych czasach.
A ja mam skarb:)
I cudna lekturę:)













Do miłego następnego razu :)